Kronika rządów Najlepszego Rządu Wszechczasów
środa, 16 kwietnia 2008
Głupota czy idiotyzm

Stare przysłowie mówi, że gdy Pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu odbiera najpierw rozum. Ciekawe czym zgrzeszyli miejscy urzędnicy na czele z panią prezydentką. A pytanie takie sobie zadałem, dowiadując się o kolejnych planach budowy kolejnego apartamentowca w stolicy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszakże Warszawa rośnie wzdłuż i wszerz, wykorzystuje się każdy kawałek wolnej przestrzeni, ale w tym wypadku ktoś chyba oszalał. Mianowicie urzędnicy z nadania mądrej i eleganckiej Platformy Obywatelskiej dokładnie w tych dniach, kiedy obchodzimu rocznicę Powstania w Getcie Warszawskim, postanowili zabudować apartamentowcem działkę, na której znajduje się zbiorowa mogiła sztabu Żydowskiej Organizacji Bojowej i jej szefa Mordechaja Anielewicza. Z jednej strony mamy wspaniałe rocznicowe obchody, a z drugiej planuje się obrzydliwy geszeft. Tak tak, nie są to zbyt mocne słowa. Pracownia architektonicza opracowała plan, według którego tuż obok kurhanu upamiętniającego walczących w Getcie będzie ŚMIETNIK. Ale cóż, biznes jest biznes. Miasto zarobi pieniążki na sprzedaży terenu i wszystko będzie w porząsiu. A jakby nie było, to zaprzyjaźnione redakcje gazet i telewizji podbiją słupki poparcia i będzie gites malina!

13:22, ytzek.bloch
Link Komentarze (1) »
środa, 12 marca 2008
Partyjne rekolekcje albo litania do Platformy

Bibemus et adoramus Sol de Cassubiae!


Platformo Obywatelska audi nos!
Omnes autorytetes misereres nobis!
Omnes sancti politici orate pro nobis!
Sancte Donalde - ora pro nobis
Sancte Palikote - ora pro nobis
Sancte Schetyne - ora pro nobis
Sancte Bronislaus Komorovskis - ora pro nobis
Santa Pitera - ora pro nobis
Sancte Radoslaus Sikorski - ora pro nobis
Santa Gronkievicus Walcus ora pro nobis
Omnes sancti et sanctae de Platforma orate pro nobis

Credo in Donaldem
Amen!
10:35, ytzek.bloch
Link Komentarze (2) »
wtorek, 04 marca 2008
Jabłka, kurczaki i inne przysmaki
Ale nam nasz kochany rząd fajną potrawę przygotował! Liberalni kapitaliści z Ministerstwa Pracy postanowili znowelizować kodeks pracy w taki sposób, by szeregowi pracownicy nie mieli rozleniwiających ułatwień. Po co jakieś głupie prawa pracownicze? PO co jakieś głupie zatrudnianie na etacie. Po co ochrona kobiet w ciąży? Po co ochrona osób przed emeryturą? Przecież Jaśnie Wielmożny Pan Właściciel Firmy nie będzie dopłacał do nieproduktywnego pracownika. Przecież niewidzialna rynku załatwi sama wszystko, a poza tym praca to dobro deficytowe, a zatem nie można tak po prostu ją rozdawać wśród plebsu. Niech się motłoch i watahy nauczą, że praca to przywilej. Poza tym prawa pracy to jakieś socjalistyczno-komunistyczne wymysły, a teraz mamy XXI wiek. Dzięki tym eksperymentom około trzech milionów pracowników zostanie pozbawionych swoich praw i powstanie grupa pracowników drugiej kategorii. Dotyczyć to będzie firm zatrudniających do dziesięciu osób. Pracownik będzie musiał, praktycznie rzecz biorąc, sam finansować to, co zapewniał mu kodeks pracy (wodę w upały, odzież roboczą itp), dostanie mniej pieniędzy jak się rozchoruje, a wszystko po to by ochronić prawa Pana Przedsiębiorcy. Skoro urzędnicy Tuska chcą w drebiezgi rozwalić zabezpiecznia socjalne dla ludzi warto przypomnieć co ich szef obiecywał w expose:

Obronę praw pracowników, wspieranie przedsiębiorczości i zmianę prawa na korzystniejsze dla pracowników i pracodawców, pomoc ze strony państwa dla “najsłabszych” politykę prorodzinną,odbudowę zaufania obywateli do władzy, zwiększenie miejsc pracy dla ludzi powyżej 50 roku życia, wprowadzenie polityki solidarnego państwa, ułatwienie młodym startu zawodowego i obniżenie bezrobocia.

A już tak na koniec warto zauważyć, że podrożały artykuły żywnościowe. Jaki ten nasz premier kochany, jak dba o nas i nasze zdrowie! Przecież w tych droższych sokach jest sama chemia po nawożonych owocach. W chlebie jakieś paskudne polepszacze po których dostaje się zgagi. Drób nafaszerowany hormonami rozwalającymi układ dokrewny. Już nie mówiąc o alkoholu - zgubie narodu. W swej niezmierzonej dobroci i łaskawości postanowił Nasz Kochany Wódz ułatwić nam higieniczno-dietetyczny sposób na życie.
19:40, ytzek.bloch
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 marca 2008
Kolejny dowcip (za Tusk Watch)
Studniówka Tuska. Rudy cudotwórca przemawia, chwaląc się osiągnięciami swego rządu. Mija godzina, dwie, trzy... Premier śmiało przechodzi od osiągnięcia do osiągnięcia.
- A tuż pod Mszczonowem Platforma Obywatelska doprowadziła do uruchomienia nowej, ekologicznej elektrowni, gdzie, zamiast węgla, pali się torfem - chwali się Tusk.
Głos z sali:
- Ale ja tam byłem, tam nie ma żadnej elektrowni!
Premier niezrażony peroruje dalej:
- A dzięki staraniom Platformy Obywatelskiej, niedaleko Jasła, wybudowaliśmy eksperymentalny odcinek autostrady siedmiopasmowej!
Tenże głos z sali:
- Ale tam k...a nie ma żadnej autostrady!
Nie wytrzymał w końcu Schetyna i wkur...y krzyczy:
- A ty, gościu, zamiast wozić się po Polsce, lepiej byś TVN24 pooglądał!
sobota, 01 marca 2008
POwtórka z rozrywki
Boh Trojcu liubit - mówi staroruskie przysłowie. A że przysłowia są mądrością narodu, co prawda sąsiedniego, zawsze się sprawdzają. Dzisiejsza rada krajowa Platformy Obywatelskiej była tego dowodem. Po raz trzeci usłyszeliśmy z ust premiera obietnice, chociaż w mediach przychylnych Tuskowi zapowiadano, że będzie to podsumowanie i rozliczenie. Niestety, tradycji stało się zadość i znowu usłyszeliśmy festiwal obietnic, czego to fachowy rząd pana premiera nie dokona. Nie dało się nie zauważyć, że premier z mównicy wciąż używał w swej przemowie czasu przyszłego. Zrobimy to i to, będziemy dążyli do tego i tego i wciąż w ten deseń. Halo premierze, takie obietnice to dobre były w kampanii wyborczej, pan teraz rządzi. Już nie wolno się zobowiązywać, ale trzeba działać! Usłyszeliśmy, że w przyszłości zostanie zniesiony abonament radiowo-telewizyjny, że musimy dokonać skoku edukacyjnego, że dzięki temu staniemy się liderem Europy. Przemówienie Tuska (transmitowane oczywiście przez popierającą go stację TVN24) wyglądało jak żywcem przeniesione z lat 60, kiedy to partyjni czynownicy na plenach zapowiadali, że obóz socjalistyczny będzie liderem postępowego świata, że dokonamy wspólnego skoku w przyszłość. Premier Tusk nawet podkreślił, że aby jego misja się powiodła, musi go poprzeć świat intelektualny i akademicki. Znowu klisza z przeszłości, brakowało tylko frazesu o postępowych intelektualistach. Zagroził też, że pieniądze na edukację nie mogą trafić do zmurszałych struktur, co można sobie między wierszami przetłumaczyć, że środowiska krytycznie nastawione do programu Słońca Kaszub mogą pożegnać się z dotacjami i pomocą. Zresztą ostatnio mieliśmy tego przykład, jak z czystej złośliwości zabrano pieniądze trzydziestu uczelniom, tylko dlatego, że wśród nich znalazła się uczelnia księdza Rydzyka. Ale wracajmy do naszych baranów (nomen omen), jak mawiał Ostap Bender. Wzruszającym momentem była chwila, kiedy panu Tuskowi wymsknęło się z ust, że władza to obowiązek. Tylko dlaczego on sam ostatnio jest tak mało obowiązkowy. No cóż, niezbadane są wyroki w tym wypadku opaczności. A wracjąc do osoby naszego kochanego premiera, coś nie wychodzi mu ten narodowy system zaufania, o którym tuskolił na swojej studniówce. Na mównicy stał ze swoim słynnym wilczym spojrzeniem i nawet to, że strzaskał się na Leppera w alpejskim słońcu nie pomogło jego wizerunkowi. Próbował się uśmiechać, ale wychodziło to dość niemrawo, widać było że napięty jest do granic ostateczności i bardzo zestresowany. Uśmiech nie przypominał uśmiechu, a raczej odsłonięcie szczęk i zębów w wymuszonym grymasie. Coś pośredniego między wilkołakiem a wampirem. Bo wzrok miał jak z horroru. To już nie był wyluzowany i uśmiechnięty Donek z wyższością punktujący zdenerwowanego Kaczyńskiego w debacie na temat cen jabłek i kurczaków. Bardzo dziwna sprawa. Skoro Platforma ma takie wielkie poparcie wg sondaży, skoro wszystko idzie w polityce wewnętrznej i zewnętrznej tak dobrze, to czemu mowa ciała temu zaprzeczała? Wracając do porównań z przeszłości, nawet wielcy dykatorzy komunistyczni, kiedy przemawiali z marksistowskiego Olimpu do ludzi, nigdy nie byli tacy spięci i wściekli. Oczywiście byli poważni, dostojni, ale zrównoważeni. Z twarzami pokerzystów. Z opanowanymi ruchami ciała. Gdy przemawiał Tusk ta nerwowość przypominała wystąpienia pewnych bawarskich działaczy partyjnych z lat dwudziestych i trzydziestych. Kto czytał książki Bogdana Rezuna, ten wie, w czym tkwi zagwozdka.
14:41, ytzek.bloch
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 lutego 2008
Wszyscy krewni i znajomi królika
A jednak coś było na rzeczy. Dobrze mi wtedy zaświtało w głowie, tylko że nie wiedziałem, że tajemnicze związki nadal trwają. Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać tylko tyle, że ja jestem zwykłym blogerem, który może polegać na własnej pamięci, skojarzeniach i Wujaszku Google, podczas gdy pełnokrwisty śledczy dziennikarz, jakim jest Piotr Nisztor z Rzeczpospolitej ma do dyspozycji o wiele więcej możliwości. No ale punkt zaczepienia był wspólny - skojarzenia pewnej kancelarii adwokackiej z J&S i PO. Dzisiejsza Rzepa przynosi smakowite rewelacje. Oto jak przedstawiają się fragmenty tekstu redaktora Piotra Nisztora:

Znany adwokat Jacek Dubois zasiada w radzie nadzorczej spółki, której wicepremier Waldemar Pawlak skasował półmiliardową karę.
Z ustaleń „Rz” wynika, że Jacek Dubois, partner renomowanej warszawskiej kancelarii Pociej, Dubois i Wspólnicy, jest związany z założycielami J&S – Sławomirem Smołokowskim i Grzegorzem Jankilewiczem.
Dubois zasiada m.in. w radzie programowej Fundacji J&S Pro Publico Bono, którą założyli właściciele Mercuria Energy Group (wcześniej J&S Group). Jest też członkiem rady nadzorczej spółki Largo (zasiada w niej także Jankilewicz) zarządzającej m.in. stajnią, pensjonatem dla koni i klubem jeździeckim.
Od 30 kwietnia 2002 r. Jacek Dubois jest obok Jankilewicza i Smołokowskiego członkiem rady nadzorczej J&S Energy. To właśnie tej spółce w grudniu wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak skasował prawie pół miliarda kary (...)
Związany z J&S Dubois cieszy się też zaufaniem PO. Jego kancelaria od ponad dwóch lat jest pełnomocnikiem prawnym partii Donalda Tuska. – Kancelaria ma renomę, dlatego została zatrudniona – mówi minister sportu Mirosław Drzewiecki (PO). Dubois i jego kolega z kancelarii mec. Aleksander Pociej reprezentowali m.in. byłą posłankę PO Beatę Sawicką oskarżoną o korupcję. Pociej wpłacił za nią nawet 300 tys. zł kaucji. „Rz” ujawniła, że ta kancelaria dostała zlecenie na obsługę państwowej spółki Narodowe Centrum Sportu. Roczny kontrakt opiewa na 600 tys. zł.

To tylko taki zbieg okoliczności, że doradcy prawni rządzącej partii jednocześnie doradzają firmie J&S, której Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, umorzył pół miliarda złotych kary. Warszawa to małe miasto przecież i co rusz można się natknąć na znajomych. A tak w ogóle to o co ten cały zgiełk? Przecież, jak mówi Antoni Mężydło, sprawa jest czysta i nie należy tego wiązać z umorzeniem kary. I jeszcze tak w sprawie niezależności mediów związanych z Walterem i Michnikiem. Tekst pojawił się na stronach Rzepy o 4.21 rano. O godzinie 16.30 na gazecie.pl nie ma najmniejszej wzmianki, a na pozostałych portalach są upchnięte gdzieś w głębi, by tak łatwo internauta do nich nie dotarł. Bo ważniejsze informacje są o tym, że LiD pokłócił się z PO o mikrofon, rosyjski wywiad kupił stado białych myszy,a gdzieś indziej skremowali nie tego trupa co potrzeba. Zaraz zaraz jak to było? Cała prawda, całą dobę, bo nam nie jest wszystko jedno?
16:42, ytzek.bloch
Link Komentarze (3) »
Żart w stylu Monty Pythona
Dziadek pokazuje małemu Donaldowi album z lat młodości.
 - Popatrz, Doniu, tutaj byłem w wojsku.
Donald pyta - a kim jest ten pan z wąsami?
- To był bardzo, ale to bardzo zły człowiek, wnusiu.
- A dlaczego dziadziu trzymasz wyprostowaną prawą rękę w jego kierunku?
Na to dziadek - Krzyczę do niego: "Hejże hola! Zatrzymaj się bardzo zły człowieku!"
czwartek, 28 lutego 2008
Daj głos i paszoł won!
Motto: Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce.

Idź do wyborów. Zmień Polskę. Tak wzywały w październiku prasa, radio i telewizja. Był taki trynd, by wszem i wobec rozgłaszać, że oddaje się głos na partię elegancką i przyzwoitą, na którą głosowanie to swego rodzaju nobilitacja w gronie towarzyskim i intelektualnym. Duża część propagandy była skierowana zwłaszcza do najnowszej emigracji, która wyjechała do Londynu i Dublina. Tam, stojąc w wielkich kolejkach, w większości młodzi ludzie skuszeni słodkimi obietnicami Donalda Tuska i jego partii gremialnie oddali swoje głosy na jego ugrupowanie. W większości bezrefleksyjnie, chodziło tylko o to by pokazać sobie i znajomym, że jest się nowoczesnym Europejczykiem. Donald Tusk chcąc upewnić się, że głosy padną zgodnie z jego wolą zapowiadał w kampanii wyborczej, że tuż po wyborach "nie za trzydzieści lat, ale teraz, jak Platforma wygra wybory" jego partia uchwali abolicję podatkową dla Polaków pracujących za granicą, co pozwoli im uniknąć podwójnego opodatkowania. Jak obiecywał Geniusz Kaszub, Polacy mieli wracać z emigracji, bo praca tutaj miała zaczšć się opłacać. Minęły trzy miesiące. Najlepszy rząd ekspertów i fachowców przyznał, że nie ma szuflad pełnych ustaw, które tak hojnie obiecywał przed wyborami. W mękach i bólach powstały dwa projekty ustaw abolicyjnych, które i tak są niezgodne z konstytucją i nie mogą być przyjęte, co przyznał elegancki, kulturalny i przyzwoity marszałek Komorowski. Dwa miliony Polaków z Wysp, którzy głosowali na Tuska i jego partię w wyborach zostało wystawionych do wiatru. Oddali swój głos na Platformę Obywatelską, a ta zachowała się zgodnie z zasadą - Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. Dostali się do władzy, Tusk siedzi w fotelu premiera, a reszta nieważna. A że coś obiecywali? Kto zajmuje się wyborczymi obietnicami. Ważne jest by dostać się do władzy i spokojnie rządzić. Kolejny mit rzetelności Platformy i prawdomówności premiera Tuska został zweryfikowany przez życie i zawalił się w gruzy. Niestety trzeba przyznać, że wyborcy ślepo zakochani w Platformie i premierze zasłużyli sobie na popularny wśród internautów epitet - tuskomatołów.
17:44, ytzek.bloch
Link Dodaj komentarz »
Michel Platini nie ogląda TVN
Tak samo widać, że nie czyta Gazety Wyborczej. Przewodniczący UEFA zaapelował w dramatycznych słowach "Polacy, Ukraińcy, obudźcie się i zacznijcie przygotowanie do Euro 2012, bo najbliższe miesiące będą miały decydujące znaczenie, by uniknąć szkodliwych opóźnień w realizacji projektów dotyczących infrastruktury!". Biedny pan Platini, nie słucha Tok FM, nie ogląda Polsatu, nawet Przekrój mu w ręce nie wpadł. Tak to by się dowiedział, że mamy rząd superfachowców, którym robota wręcz pali się w rękach, a przygotowania idą pełną parą, czego przykładem może być premier, szefujący komitetowi przygotowawczemu. Trzeba będzie zrobić ściepę i kupić Platiniemu Polsat Cyfrowy, platformę (nomen omen) N i zaprenumerować Wyborczą, to się chłopina uspokoi. A gdyby jednak UEFA odebrało nam mistrzostwa, to wiadomo, że będzie to wina PiSu. Dlatego, że rząd był tak zajęty oczyszczaniem państwa i dożynaniem pisowskich watah, że na przygotowania piłkarskie już nie starczyło czasu. 
17:39, ytzek.bloch
Link Dodaj komentarz »
Cała władza w ręce Rad!
Pardon, Tuska. Pod szczytnymi hasłami, które głosił Włodzimierz Uljanow, dzisiaj podpisuje się Donald Tusk z aplauzem salonowych profesorów którzy chcą ograniczenia władzy prezydenckiej. Wiele do myślenia daje fakt, że silna władza prezydencka zupełnie nie przeszkadzała za czasów prezydentury prawie magistra Kwaśniewskiego. Wręcz przeciwnie, była ona pożyteczna, bo mogła blokować oszołomów z prawej strony sali Sejmowej. Wobec powyższego nie  dziwi wcale, że platfusy pragną w obecnej sytuacji politycznej przykroić system rządów tak by podobny był do niemieckiego systemu kanclerskiego. I nie mówię tego złośliwie czepiając się germanofilstwa czołowego przywódcy PO. Chodzi o to, by prezydent pełnił rolę figowego listka, który ładnie wygląda za granicą, ale nie ma nic do gadania wewnątrz kraju. W ten sposób platfusiasta koalicja oczyści sobie przedpole do swobodnego kręcenia lodów, pardon, rządzenia. Ale to tylko do czasu. W razie gdyby Tuskowi udało się zdobyć prezydenturę, od razu znajdą się usłużnie merdający ogonkiem konstytucjonaliści (marszałek Piłsudski powiedziałby prostytucjonaliści), którzy orzekną, że trzeba wzmocnić władzę prezydencką. Tak na wszelki wypadek, żeby dżokery i asy przypadły Nieomylnemu Geniuszowi Kaszub. A dopóki nasz kochany premier nie zdobędzie fotela prezydenckiego, w razie przejścia poprawek będziemy mieli powtórkę z historii. Media będą relacjonowały jedyną słuszną linię partii, partia będzie miała jedynego wodza wybieranego w demokratycznym kolektywie, prezydent będzie miał tyle do powiedzenia co "prezydent" ZSRR Michaił Kalinin za czasów sekretarzowania Stalina, a my będziemy z uśmiechem na ustach budowali świetlaną przyszłość pod dobrotliwym okiem Ukochanego Przywódcy, którego popiera 96,84 procent ludzi.
17:34, ytzek.bloch
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22



ludzi na stronie




Visit X09.eu